-
Narciarskie klasyki, czyli kilka tras, na których możesz spotkać znajomych
Są takie trasy, jak (za przeproszeniem) Skoda, albo stara Toyota – nie ma się z czego cieszyć, ale przyczepić też nie ma do czego. Wybieramy je, gdy zima kiepska, gdy śniegu znajdziemy nigdzie indziej. Albo, gdy chcemy wybrać się na łatwą wycieczkę bez narciarskich wyzwań. I rzeczywiście – nie ma się do czego przyczepić, gdyby nie to, że tłukliśmy je dziesiątki razy. Z wyboru, dla towarzystwa albo z braku laku. Czy to wystarczy, by nazwać je klasykami?Przychodzi mi do głowy kilka takich tras – jedne lubię bardziej, inne mniej. Z pewnością jest ich więcej i indywidualna lista będzie się różniła w zależności, gdzie kto mieszka, ale w moim przypadku nie…


