Pasmem Gór Czerchowskich
Z urozmaiconym profilem, usiane polanami, urokliwymi zagajnikami, porośnięte malowniczą buczyną, widokowe… Piękne pasmo Čergov daje spełnić marzenia o narciarskiej wyrypie, narciarskiej podróży medytacyjnej, esencji pójścia na przełaj… Numer jeden na mojej liście szlaków grzbietowych.
Trudno zorganizować się na długą wycieczkę grzbietem, bez pętli. Trzeba zaplanować nie tylko czas na samo przejście, ale i logistykę przejazdu między punktem startu a końcem wycieczki. Najłatwiej na dwa samochody. A jak się ich nie ma albo mieć nie chce? Transport publiczny. W Słowacji – mimo, że często wymaga od pasażera gimnastyki – dojeżdża do odległych od głównych dróg przysiółków. W przypadku tej wycieczki przejazd z dwoma przesiadkami zajmie Ci od czterdziestu minut do półtorej godziny. Warto się pomęczyć!



Drienica – Lysá Hora – Ostrý kameň – Čergov – Veľká Javorina – Solisko – Hrašovík – Dvoriská – Hýrová – Minčol – Kyjov
Trudność 7/10
Tak sobie czekały Góry Czerchowskie na ten dzień odwiedzin od lat. Ani trochę się obniżyły, ani trochę nie skróciły. Coś było bardzo obiecującego w wizji tych odwiedzin i choć już nie pamiętam, co to było, to zakodowałam – tam muszę pójść. I poszłam. Dojechaliśmy na noc po nocy… Wystarczyło światła, by zobaczyć, że śniegu jest jak na lekarstwo. Posiało się zwątpienie. Szczęśliwie, intuicja nie dała mi zmienić obranego już kierunku! Rankiem, skrajem szosy, wyruszamy z Drienicy w górę doliny Drienickiego Potoku, by z pomocą “tatrapomy” dostać się tuż pod szczyt Lysej (5 euro/os.). Kolejka krzesełkowa taka jak lubię… bez zadęcia. Zwykła derma podgrzewana tylko wspomnieniami z dawnych wagonów kolejowych. Dwuosobowa. Adrenalinowa. Wyjeżdżamy na 1000 m n.p.m. i plus minus 150m tej wysokości będzie przebiegał nasz szlak. Na górze wita nas piękna zima i duże zaskoczenie – ani śladu marznącego deszczu, który dwa dni wcześniej pokrzyżował plany narciarskie w naszym mateczniku. Wręcz przeciwnie – jak nartą sięgnąć – świeży śnieg w konsystencji soli. Tak, soli.



Mijamy kapliczkę pod Kamieniem, położoną w cieniu pięknych i rosłych buków. Takich buków będzie na naszej trasie sporo, pięknie pokręcone tworzą klimat grzebienia. Zahaczamy jeszcze o teren rekreacyjny pod Okrągłą – fajne miejsce biwakowe i “utulnia” z możliwością noclegu na poddaszu. Pierwsza rozległa polana i jedziemy dalej w kierunku Čergov (z pominięciem przedwcześnie wypadającego postoju w schronisku na przełęczy pod Čergov). Nie wstaliśmy o świcie, a przecież droga przed nami długa. Tu nasza trasa wiedzie głównie ładnym, urozmaiconym lasem. Jeden stromszy zjazd pośrodku. Jesteśmy już na niebieskim szlaku i tak będzie do końca wycieczki. Szczyt Čergov jest malutką zapowiedzią charakteru dalszej trasy. Coraz częściej będą zdarzać się polany, a od Chochulki do szczytu Veľká Javorina utworzą ciąg. Można sobie wyobrazić, co tam widać, gdy podniosą się chmury. Dość tego, co widzimy teraz!

Raz po raz prześwitują polany rozłożone po ramionach masywu Čergova. Czuć przestrzeń dolinek ukrytych w przepastnych zboczach. Majaczą we mgle sylwetki uginających się pod śniegowymi okiściami drzew. Ścieżka to zachodzi w szpaler starych pokrzywionych buków, to w garść rozrzuconych brzegiem polany brzóz. Innym razem wiedzie pośród bukowego młodnika albo wzdłuż szeregu modrzewi. W górę, w dół, w górę, w dół. No pięknie jest, zaiste. Tak przez przełęcz Lysina, Solisko do Hrašovíka, gdzie z medytacji wyrywa nas ostrzejszy zjazd na przełęcz Priehyby. Tak, tutaj potrzeba większego skoncentrowania na trasie. Na przełęczy można zakończyć wycieczkę na dystansie ok. 25 km, ze zjazdem do miejscowości Olejnikov. Dla nas to dopiero połowa.



Podejście na Dvoriská , choć dość długie, to nie żmudne. W dobrych warunkach śniegowych warto nadłożyć drogi i, zbaczając ze szlaku, wejść na szczyt po to, by zjechać rozległymi polanami. Poszukując miejsca na popas, rozważamy przełęcz Uhlisko ze stołem ukrytym pod drzewem lub skromną wiatkę na przełęczy Ždiare. Z tej ostatniej ruszamy na “atak szczytowy” – kulminacją wędrówki będzie najwyższy w paśmie Minčol . Dzieli nas jeszcze ok. 200 m w pionie. Wciąż podróżujemy między polanami i lasem. W końcu stajemy w strefie wydmuchu na grzbiecie Minčola. Obelisk, wielokolorowy drogowskaz i liczne ślady turystów. Tyle możemy zobaczyć na niewielką odległość. Mgła, wiatr, przejmujące zimno i powoli zapadający zmrok pędzą nas na zjazd do Kyjova. A ten okazuje się dla nas bardzo łaskawy! Szlak prowadzi dość szeroką leśną drogą o umiarkowanym nachyleniu. Zjazd jest przyjemny i nie sprawia nam trudności pomimo zapadającej ciemności. Końcówka zjazdu, ok. 2 km nad wsią przebiega przez kilka polan. Dalej także dojeżdżamy polami, możliwie najbliżej głównej drogi. Tam, z przystanku Kyjov razc. odjeżdża autobus do Lipan (nie celując, zdążamy w ostatniej minucie uff!), gdzie przesiadamy się do pociągu do Sabinova. O 19.20, po godzinie oczekiwania, z Sabinova odjeżdża ostatni autobus do Drienicy, do samochodu. Cała podróż transportem publicznym kosztuje nas 7,5 euro/os.
Profil wysokościowy trasy jest przyjazny. Nie ma tam dużych trudności technicznych. Ani przedłużających się podejść, ani nudnych wypłaszczeń. Zjazd na Priehyby jest najbardziej wymagającym jej fragmentem. O trudności, w moim odczuciu, stanowi przede wszystkim dystans – ponad 30 km. Praktycznie cały grzbiet raz na jakiś czas jest przejeżdżny skuterem – to taki słowacki tryb przygotowania trasy pod biegówki/śladówki. Szlak jest widocznie uczęszczany przez narciarzy. Ślady powstają zapewne głównie w weekendy, bo w czasie wtorkowej wycieczki nie spotkaliśmy żywego ducha. Rokrocznie pasmo przemierza tzw. “zimný prechod”, czyli zorganizowany rajd narciarzy zrzeszonych w klubach turystycznych pobliskich miast. Góry Czerchowskie są do tego stworzone.
Wersja skrócona przejścia (z powrotem do miejscowości Olejnikov) – 25 km
Rozkład autobusów dostępny jest na stronie vlaky.sk
Jadąc w góry, warto zajrzeć na uroczy rynek miasteczka Sabinov, który występował w oscarowym filmie z lat 60 Sklep przy głównej ulicy (tytuł oryginalny Obchod na korze).
Pięknym i wartym odwiedzenia jest drewniany kościół z 1500 roku w Hervartovie objęty wpisem UNESCO drewniane świątynie Słowackich Karpat.
Złowiłeś inspirację? Podaj dalej źródło!























