“Uściśnij” narty zanim wybierzesz
Alpine Camber, Nordic Camber? Cucamber! – o komorze odbiciowej i sztywności nart, jako najważniejszych cechach nart przełajowych
Ilekroć siadam do “technicznego” wpisu, ręce opadają, bynajmniej nie na klawiaturę. Prostą sprawę – dwie deski – różnicuje tak wiele wzajemnie wpływających czynników, że ich usystematyzowanie wcale nie jest proste. I tak sobie myślę, nie głupio robią ci, co narty wybierają po kolorze 😉
Potrzebuję nart, wybieram spośród wachlarza szerokości, bo intuicyjnie najlepiej wyczuję różnice wynikające z szerokości narty. No bo albo chcę czuć się stabilnie (biorę szersze), albo chcę mieścić się w torze (biorę nie szersze niż 68 mm w talii). Jeszcze czasem nie wiem, czego chcę, albo częściej – chcę wszystkiego, więc biorę coś z szerokości pomiędzy. A że za szerokością modelu idzie konkretna rozmiarówka, to od razu wskakujemy w parametr nr 2 – długość.
Pewnie zaskoczę wielu z Was twierdzeniem, że szerokość i długość mają dla wyboru nart znaczenie dość marginalne. Ważne są o tyle, na ile powiązane są z charakterystyką komory odbiciowej.
Dlaczego komora odbiciowa?
Jak pozwoli komora odbiciowa, tak rozkłada się nasz ciężar wzdłuż deski. Zadecyduje, jakim wysiłkiem będziemy angażować krawędzie nart do skrętów, wpływając na stabilność i skrętność nart w różnych warunkach. Określa, jak narta będzie zachowywała się w prowadzeniu na wprost i w skrętach. Determinuje zakres “mocy” odbicia przeliczanej na prędkość w pokonywaniu dystansu…
Komora może być wysoka lub niska (odległość od podłoża do najwyżej wyniesionego punktu narty). Może być dłuższa albo krótsza. Długość to odległość między punktami styku narty z podłożem (i tam, gdzie najszerzej z dwóch stron narty); nazywana “effective edge”, co przekładam na moje – “aktywna krawędź”. Po trzecie i najważniejsze – komora może mieć różną sztywność.
Z kombinacji tych cech wyłaniają się trzy typy komory odbiciowej:
- komora biegowa/nordycka (nordic camber), a czasem też określana jako podwójna
- komora zjazdowa/alpejska (alpine camber) lub pojedyncza
- komora uniwersalna/przełajowa (cross- utilization camber – “cucamber”) , tzw. półtorej komory
Jeśli gdzieś spotkacie się z typologią nart według komory odbiciowej (lub sztywności narty) niekoniecznie podział ten będzie tożsamy z moją propozycją. Z pewnością pojęcie “komora przełajowa (“cucamber)” to moja licentia poetica i dopóki nie zyska uznania akademickiego, nie spotkacie się z nim gdzie indziej…:D

Nordyki – dwa proste patyki
- komora biegowa/nordycka (nordic camber) – fakty, zalety, wady, przykłady
Narty z komorą nordycką tworzą bardzo wyraźny łuk. Ślizgi trudno zbliżyć do siebie, a na śniegu trudniej docisnąć do podłoża, co świadczy o dużej sztywności komory. Dzięki temu narta ma mniejszą powierzchnię styku z podłożem, co za tym idzie, mniejsze tarcie. Wysoka sprężystość komory i zredukowane tarcie sprawiają, że możemy mniejszym wysiłkiem, efektywniej poruszać się krokiem odbiciowym. Jest więc lżej, gdy mamy przed sobą długą drogę. Ma to fundamentalne znaczenie także przy pracy narty pod dodatkowym obciążeniem, stąd narty wyprawowe wyposażone są właśnie w taki typ komory.
Narty z komorą w typie nordyckim będą idealnym “przedłużeniem” nóg dla typów wędrownych, którzy chcą zaoszczędzić w niemal wszystkich aspektach użytkowania. Oszczędzić sobie wysiłku włożonego w każdy krok. Oszczędzić sobie ciężaru wagowego samego sprzętu. Oszczędzić kasę na nowe ślizgi lub smarowanie, bo dzięki mniejszemu stykowi/tarciu także ślizg narty z komorą nordycką będzie zużywał się wolniej.
Czego nie oszczędzę na takich nartach? Ano techniki i wysiłku, jeśli będziemy chcieli efektowniej skręcić (np. inaczej niż przekładanką). Z jednej strony, mamy długą aktywną krawędź i jej zalety w trudnych warunkach. Gdy śnieg zbity, twardy, zlodzony, pomoże w trzymaniu zarówno w podejściu jak i zjeździe. Moim zdaniem, tego typu narty nie mają sobie równych w szczególności w szusowaniu (szybka jazda na wprost) na twardym. Jest tak dzięki połączeniu dobrego trzymania trakcji i dobrego trzymania krawędzi. Z drugiej strony, praca krawędzią wymaga dużego wyczucia. Możemy dosyć dynamicznie wprowadzić nartę w manewr krawędzią, ale łatwo jest stracić pewność manewru, wciskając krawędź zbyt mocno. W dodatku, gdy śnieg będzie głęboki, albo na domiar złego głęboki i ciężki, to i tak wszystko może na nic się zdać… 🙂
Z terenowego punktu widzenia, w takich nartach dobrze nam będzie zwłaszcza w terenach płaskich lub bez znaczących nastromień. Niemniej, moja własna praktyka oraz znajomych, których doświadczenie narciarskie bardzo cenię, pokazuje, że można na nich o wiele więcej.
No dobrze, jak już wiemy mniej więcej, co to za typ narty, to przyjrzyjmy się jego “ucieleśniemiom”. W praktyce najwięcej z komory biegowej mają modele nart wąskich o długiej i średniodługiej rozmiarówce, np. Alpina Discovery 68, Fischer Outback 68, Fischer Transnordic, Asnes Amundsen, Sporten Ranger, Rossignol BC 65… Ale żeby nie było, to nadal jest wór różnorodny i można, wybierając z tego wora, pomarudzić…
Zjeżdżamy, z boku na bok się kiwamy!
2. komora zjazdowa/alpejska
Narty z komorą alpejską są miękkie, ich ślizgi tworzą niewysoki, ale długi i delikatny łuk, a ręczne zbliżenie tych ślizgów nie wymaga wysiłku. Narty z komorą alpejską są miękkie (czyli dużo mniej sztywne), lżej docisnąć nartę do podłoża. Przejście na krawędzie jest znacznie łatwiejsze niż w komorze nordyckiej. Obniżona sztywność sprawia, że nasz ciężar spoczywa na środkowej części narty, a przód i tył są odciążone. Idą za tym prostsze sterowanie (dużo mniejszym nakładem siły i techniki) i nośność. Charakterystykę sztywności uzupełnia podwyższona sztywność poprzeczna/skrętna, która sprawia, że w manewrach narty nie odginają, nie wykręcają się, pozostają stabilniejsze względem podłoża. Do pełni opisu można dodać charakterystyczne uniesienie dzioba, gdy narta jest obciążona – tzw. rocker (unosić może się też ogon narty – “taper”). Takie “wynurzenie” narty nieraz docenimy, w efekcie łatwiejszej inicjacji skrętu czy po prostu torowaniu w głębokim śniegu. Dobre warunki śniegowe (niekoniecznie puch do pasa), luźny, podatny śnieg, sprawią, że okoliczności dla ferii wszystkich zalet komory alpejskiej.
Oczywiście jest druga strona medalu. Miękka, ledwie sprężynująca komora nie daje powera na płaskim i na podbiegach, a próby wyciskania z niej mocy to siłowanie się. Szerokość, duża powierzchnia tarcia, i zwykle spore taliowanie sabotują jazdę na wprost, a część naszych sił umyka w lekkich poślizgach narty na bok. No i na koniec jeszcze mała czarna PR-owa plamka. Trudne warunki śniegowe – twardo, zbito, lodowo – eksponują tę drugą stronę medalu, i na zjazdach, i na podejściach.
No ale już, ocieramy łzy, godzimy się na Jeckyll-Hyde’owską naturę alpejsko komorowanych nart i przechodzimy do fajerwerków, dla których warto je wybrać! Jak nie będzie ślisko, pod górę będziesz miał fantastyczne trzymanie i super stabilność. Języczkiem u wagi mogą być spektakularne możliwości skrętne, których uruchomienie w wielu przypadkach wymaga zaledwie ruchów stopami! Jeśli więc marzysz o efektownych zjazdach, planujesz stroić stoki niczym świąteczną choinkę w łańcuchy serpentyn i jeszcze chciałbyś uczynić to RELATYWNIE niewielkim wysiłkiem, bierz w ciemno! A by z powodu kaprysów śniegu nie zaliczyć klapy, dobieraj umiejętnie “scenerię” swoich przedstawień 🙂
Z alpejska “ciętą” komorę najpełniej wykorzystamy w trudniejszym terenie, o dużych różnicach wysokości, większych nachyleniach. Docenimy na wycieczkach o tzw. profilu alpejskim, gdzie łatwo określić dwie podstawowe składowe wycieczki – podejście i zjazd.
Narty w typie zjazdowym to np. Madshus Panorama M68, Madshus Panorama M83, M78, Fischer SBound 112, Alpina Discovery 102, Asnes Tonje, Asnes Ingstad
Wszędobylskie
3. komora uniwersalna/przełajowa (cross- utilization camber – “cucamber”)
Gdzieś pośrodku mamy trzeci typ komory, który z jednej strony czerpie sztywność środka, z drugiej miękkość przodu i tyłu (nierzadko z “wynurzeniami” 😉 . Zamierzeniem producentów jest łączyć zalety komory biegowej ze zjazdową. Co nie znaczy, że da się jednak całkiem uniknąć wyłączyć wszystkie wady. Wszędobylska komora najczęściej występuje w nartach średniej szerokości (ok. 80 mm w dziobie), z licznymi jednak odstępstwami od reguły. Trochę więcej nartach w typie “wszędobylskich” wkrótce napiszę właśnie w porównaniu modeli “osiemdziesiątek”. Bo w tej kategorii mamy mnóstwo niuansów!
Narty w typie “wszędobylskich” to, np. Fischer Traverse 78, Alpina Discovery 80, Asnes Cecilie, Asnes Nansen…
Skoro jest kategoria pośrednia, panaceum, to może nie ma sensu tracić czasu na wybieranie? Nie, nadal warto dążyć do realizacji danej wizji siebie na nartach, np. jako tego superzjazdowca. Albo po prostu dobrać najprostsze narty na niewymagający teren, bo na rozwinięcie skrzydeł w większych górkach może czas przyjdzie, a może nie. Czasem szybko się weryfikujemy, jest inaczej niż sobie wyobrażaliśmy i chcemy sprzęt zmienić. Na szczęście rynek nart używanych jest na tyle ubogi, ze spokojnie możemy pozwolić sobie na takie “pomyłki”. Bez obawy, że na koniec zostaniemy z pustymi kieszeniami i stertą nart.


Wyjątki potwierdzają regułę, znajdziemy więc wiele modeli nart wymykających się tej typologii sztywności wg komory odbiciowej. Są też dowodem na to, że nie warto w wyborze bazować na szerokości i długości. Przykładowo, jeśli wąskie modele skojarzymy z dużą sztywnością komory, to wyjątkiem będą np. takie narty, jak Asnes Gamme czy Panorama T55. Zaś nie każda narta powyżej 80 mm w dziobie i taliowaniu ponad 20 mm będzie miękka, przykładowo Fischer S-Bound ma komorę o stosunkowo dużej sztywności.
Dobra wiadomość jest taka, że możemy rozmawiać o konkretnych, upatrzonych modelach i porównywać je wzajemnie, aż do ostatecznego wyboru. Bo jeśli nie na nogach, to jest duża szansa, że miałam je przynajmniej w uścisku 😉
A rozmowy te mogą być długie…. Oprócz komory odbiciowej, szerokości, długości, jest bowiem kilka takich małych, “magicznych” cech, które mogą dla kogoś robić dużą różnicę. Nie tracąc teraz kursu, obiecuję, że następnym razem wypłyniemy na morze dygresji i będzie więcej o tym, gdzie tkwi diabeł.
Pisząc artykuł, korzystałam z informacji na stronach producentów nart backcountry oraz z książek:
Paul Parker Free-heel skiing Teklemark and Parallel Techniques
Steve Barnett Cross-country downhill and other nordic mountain skiing techniques



4 Comments
dannsa
Dodam jeszcze taki test na sprawdzenie “ukomorowienia” narty: nartę opieramy piętką o podłoże w pewnej odległości przed sobą, a jej dziób trzymamy prawą dłonią na swoim ramieniu, tak aby móc patrzeć wzdłuż narty. Teraz artystycznie balansując na prawej nodze, lewą mocno przyciskamy nartę w talii, tak aby ją wygiąć. I patrzymy “po krawędzi” jaki jest kształt. Narta alpejska wygnie się w regularny łuk. Narty nordyckie zawsze będą miały na środku bardziej lub mniej płaską część. Istotne jest też jak ugina się część przednia i tylnia narty.
Michał
Cześć,
bardzo ciekawe i pomocne podsumowanie/przegląd. Kiedy możemy spodziewać się obiecanego porównania “osiemdziesiątek”? (za które z góry dziękuję 🙂 )
Karolina
Michał, artykuł już w ostatniej fazie. Trochę oczy odpoczną i kończę 🙂
dannsa
68 mm w talii gdy chcesz się mieścić w torze? Chyba o szerokość w dziobach chodziło?