Xplorujemy – gadżeciara vs boomer
Nieszczęśnikom, którzy pełni wątpliwości dobierają sprzęt dla siebie, doszło jeszcze jedno zmartwienie. Jakby do tej pory wybór był zbyt wąski, to na dodatek w narciarstwie przełajowym pojawił się nowy standard wiązań. Wiązań szczególnie atrakcyjnych wizualnie, z nazwy obiecujących przygodę. Promowanych w zestawie flagowym Alpiny z nostalgicznie wybrzmiewającym w nazwie butów i nart Pioneer powrotem do korzeni…
Piszemy o naszych testach, każdy z osobna, więc dotrwajcie do końca.

Karolina:
Jak sroka błyskotce uległam marketingowi
i zachciałam je mieć, choćby do wypróbowania. Byłam chora na Xplora!
Dominująca na rynku norweska Rottefella – wprowadziła model Xplore w sezonie 2021/22. Wielu z nas tę alternatywę dla zasłużonego NNN BC odrzuca już po spojrzeniu na cenową metkę. Nowy system, choć konstrukcyjnie banalnie prosty, to oparty jest na drogim patencie. Poza oczywistą potrzebą rynku – ten nie może istnieć bez nowinek – spróbuję odpowiedzieć na pytanie:
Jakie potrzeby mogę z Xplorem zrealizować lepiej niż ze standardowym NNN BC?

W prezencie od polskiego dystrybutora Rottefelli i Alpiny – MGB Sport – dostałam możliwość wypróbowania wiązania Xplore z butami Alpina Pioneer Pro. Dorzuciłam narty Alpina Discovery 80 i tak powstał komplet testowy. Porównuję go do mojego ogranego zestawu nart Alpina Discovery 80 okutych wiązaniem Rottefella NNN BC z butami Alpina Wyoming. Testy przypadły na koniec sezonu 22/23, a więc na warunki śniegowe o wiosennej charakterystyce. Teren testów to góry niskie i wysokie – od łąk ponad domem po tatrzańskie trawersy. Mam nadzieję, że nadchodzący sezon będzie obfitował w wycieczki, które dodadzą odpowiedzi więcej szczegółów.
Technicznie wiązanie Xplore jest wiązaniem pinowym, a więc bliżej mu do wiązania NN 75. Z tą różnicą, że w Xplore piny są ruchomym elementem buta, zaś w NN 75 elementem wiązania. To jednak, co nas interesuje, to jak Xplore wypada w porównaniu do dominującego aktualnie systemu NNN BC.
Punkt mocowania wiązań jest nieco cofnięty, co w praktyce oznacza większy zakres rotacji buta (mogę wyżej unieść stopę). W połączeniu z niższą wagą wiązań daje mi to przede wszystkim odczucie lekkości i naturalności w ruchu, zwłaszcza w terenie przeważnie płaskim i umiarkowanie nachylonym. Tę cechę nowych wiązań bardzo doceniam, gdyż dobrze współgra z moim narciarskim temperamentem, poprawiając dynamikę wycieczki. To odczucie jest z pewnością spotęgowane użyciem bardzo lekkich i wygodnych butów.
Punkty mocowania buta w wiązaniu są rozstawione szerzej niż belka NNN BC. But większą powierzchnią przekazuje energię nartom. Mogę więc odbić się mocniej, przy czym poślizg jest stabilniejszy, lepiej go kontroluję. Czuję poprawę ergonomii ruchu, ślizgam się dalej i pewniej. Sądzę, że do wrażenia stabilności dokłada się też sztywniejsza podeszwa. Trochę inaczej odczuwam to na stromszych podbiegach. Tu z kolei większa sztywność podeszwy sprawia, że trudniej jest mi docisnąć łuskę. Skutkuje to częstszym obsuwaniem narty. Jednak w zestawie Xplore miałam narty z nowiusieńkim ślizgiem. W zestawie NNN BC zaś deski z tysięcznym przebiegiem. Możliwe więc, że za ześlizg narty w znacznym stopniu odpowiedzialne były ślizgi. Praktyka pokazuje, że łuska nart trzyma lepiej, jak „się przegryzie”.
W zjeżdżaniu dobrze się krawędziuje nartą. Skręty równoległe, dynamiczny ześlizg boczny, to elementy, które z Xplore wykonywałam pewnie. W skrętach na oblodzonym stoku z pomocą w kontroli przychodził hard flex, czyli wymienna gumka, twarda, zwiększająca opór wiązania. Czułam, że w NNN BC nieraz zetknełąbym się z glebą.
O dziwo nawet w głębszym, zleżałym i bardzo ciężkim wiosennym śniegu, skręty bywały udane. Ogólnie warunki zjazdowe w dniach testowych były głównie z tych skrajnych – albo w głębokim, mokrym i ciężkim śniegu, albo na zlodzonym i twardym. Mam więc duży niedosyt konfrontowania swoich możliwości zjazdowych z możliwościami sprzętu.
Nie miałam jeszcze okazji dobrze przetestować innych komponentów wiązania – podpiętki podejściowej oraz free pivot plate. Podpiętka to wbudowany w płytę wiązania pręt, który podniesiony do pozycji pionowej poprawia ergonomię ruchu stopy w czasie podejścia. W praktyce przydaje się na stromych podejściach, czyli tam, gdzie potrzebna jest też foka. Zastosowanie free pivot plate umożliwia pełny obrót buta w wiązaniu i przydatne jest do chodzenia po płaskim czy podchodzenia na fokach. Free pivot plate zastępuje flexor/gumkę wiązania.
Można także dokupić smycz/stoper do spięcia buta z wiązaniem. Gadżet, dzięki któremu narta nie odjedzie podczas zakładania/zdejmowania. Albo po prostu zbieracz śniegu 😉
Obsługa
Piny umieszczone w butach trafiają w odpowiednie dziurki w wiązaniu i – ze względu na małą powierzchnię styku – to trafianie z początku było trudne. Najpierw pomyślałam, że to wada wiązania. Zaraz potem przypomniałam sobie, że prawie każdy z moich początkujących kursantów miał problem z wpięciem w NNN BC. Cóż, potrzebna praktyka. Z pewnością funkcja „step in” to duża zaleta systemu. Przyczepiłabym się do przycisku zwalniającego. Jest biały i mały, i często obsypany śniegiem, więc trudno trafić w niego grotem kija. W związku z tym moje przyciski już nabrały koloru jaskrawego markera 😉

Często słyszę obawę, że otwory na piny będą zamarzać lub zapychać się śniegiem. Nie przytrafiło mi się to jak na razie. Mam nadzieję, że to podobna obawa, jak w przypadku automatów NNN BC. To znaczy, krąży plotka, że zamarzają, ale mało kto potwierdza z autopsji. Za to dla miłej odmiany nie muszę skrupulatnie oczyszczać podeszwy ze śniegu. W porównaniu z belką NNN BC, piny Xplora praktycznie nie przyciągają śniegu. Bieżnik podeszwy zaś jest na tyle płytki, że tam również nie upycha się śnieg.
Wątpliwości może budzić potrzeba wymiany flexów, by w danym elemencie (np. podejściu czy zjeździe) osiągnąć pełną funkcjonalność wiązania. Ideologicznie potrzeba ta kłóci się z techniczno-sprzętową prostotą, za którą kocham narciarstwo przełajowe. Sama wymiana flexa jest nie bardzo kłopotliwa. Przed wymianą trzeba wypiąć but. Wyjmujemy flexa, wciskając przycisk zwalniający umieszczony z boku płytki wiązania. Trudny jest to manewr w rękawiczkach.

Po zdjęciu nart nieco lepsza jest przyczepność podeszwy Xplore na ubitym, wyślizganym śniegu. Ale uwaga na przyzwyczajenia! Kilka razy potknęłam lub poślizgnęłam się na ścięciu podeszwy w czubie buta. Podnosisz stopę i na końcu palców spodziewasz się oporu podeszwy, tymczasem ona odrywa się od podłoża wcześniej. Pewnie i do tego da się do tego przyzwyczaić 😀
Przede wszystkim myślę, że Xplore to wiązania, które dają większego kopa do przodu. Ta cecha bardzo mi się podoba, bo absolutnie współgra z moim stylem używania nart przełajowych. Spodoba się również tym z Was, którzy przesiadają się na przełajówki z biegówek i lubią ich dynamikę.
WADY z mojej perspektywy
cena, krótka obecność na rynku, potrzeba wymiany flexa, niewygodna obsługa wymiany flexa, trudność trafienia w przycisk wypinający
ZALETY
automatyczne wpinanie “step in”, niska waga, lepsza kontrola i sterowność, lepsze trzymanie trakcji, lepsza transmisja mocy, wbudowana podpiętka
Z pewnością w odbiorze Xplorów swoje role odgrywają buty i narty. Sztywniejsza konstrukcja buta będzie wpływać korzystnie na sterowność w zjeździe. Za to w typowo biegowym kroku takie buty dadzą mniej swobody. Moje testowe buty, Alpina Pioneer Pro, zdecydowanie podbiły wrażenia biegówkowe. Są przy tym najwygodniejszymi z moich backcountrowych butów. To za sprawą nowej konstrukcji butów w marce Alpina, której poświęcimy osobny wpis.
Czy odłożę NNN BC na półkę? Tak, jak tylko potwierdzę niezawodność Xplorów. Tak, jak tylko rytuały z akcesoriami staną się rutyną. Acha, i jak tylko będę miała kilka luźnych par Xplore, żeby zamontować na innych moje ulubionych deski 😀
Jakie miejsce na rynku widzi dla Xplora producent? Z poniższej, całkiem fajnej, grafiki pobranej ze strony Rottefelli wynika, że ,nomen omen, Xplore otwiera drogę do eksploracji różnorodnego terenu. Aż żal poczciwego NNN BC, który na potrzeby tej narracji, został zarezerwowany dla… doliniarstwa.


A na co to komu?

Tomek:
Jestem boomerem, więc na nowinki sprzętowe zwykle reaguję marudzeniem. Komu przeszkadzały stare wiązania, skoro oblecieliśmy na nich połowę gór Europy środkowo-wschodniej, zdarli kilka par nart
i połamali niejedne kijki?
No ale stało się – nowy standard (Rottefella Xplore) wszedł do dystrybucji niezależnie od moich dziaderskich utyskiwań. Cóż było robić? Żeby nie tracić prawa marudzenia, musiałem spróbować.
Możliwość testowania nowego sprzętu przypadła na końcówkę sezonu, w dodatku mocno dla mnie kontuzyjnego, więc mam nadzieję w tym roku na powtórkę. Zestaw, który sprawdzałem to narty Alpina Discovery 80 (które dobrze znam i bardzo lubię ze względu na dobre odbicie i mocne wcięcie w talii)
w otoczeniu nowinek: wiązań X-plore norweskiej firmy Rottefella i pasujących do nich butów Alpina Pionieer.
Pierwsze poczułem buty. Jestem fanem Alpiny, zwłaszcza jeśli chodzi o buty, więc nikt nie musiał mnie namawiać, ale po założeniu Pionieerów skala oceny obuwia uległa przewartościowaniu. Wiem, że odczucie butów to sprawa bardzo indywidualna, ale naprawdę rzadko się zdarza, że stopa
w nowiusieńkim bucie czuję się jak w kapciu, który pokonał trasę z sypialni do kuchni ze dwa tysiące razy. Jest super wygodnie, co potwierdzam nie tylko ja, ale także kilku klientów wypożyczalni, którzy mieli już okazję przymierzyć lub przetestować. W dodatku nowe Pioneery nic nie ważą! Buty lekkie i wygodne jak papucie? Brzmi jak mokry sen długodystansowego narciarza przełajowego. Na pewno coś będzie nie tak, woła moja dziaderska natura, dawaj je na śnieg!
Dobra. Buty są, wpinam je w wiązania i lecę lekko pod górę. Śnieg wiosenny, narty trochę się uślizgują, wszystko w normie. Skupiony na butach zapominam, że testuję nowe wiązania. W sumie nie czuję większej różnicy w stosunku do NNN BC, może z wyjątkiem wagi. Mój codzienny zestaw waży o 300 gramów więcej (Disco 80 + NNN BC + BC1600, przy zmianie butów na Alpina Discovereer pro różnica zmniejsza się do 100g, w przypadku Alaski poszłoby w stronę 0,5 kg). To spora różnica, jeśli – jak ja – lubisz długie wyrypy.
Testowa wycieczka to niestety raczej spacer: na górkę i w dół – tak kilka razy (Karolina miała więcej okazji potestować, więć ma pewnie więcej do powiedzenia). Ale nic. Buty nie cisną, wiązania dobrze pracują, fajnie oddają energię kroku; nie ma się do czego przyczepić. Zobaczymy jak się zjeżdża.
Pierwszy, drugi zjazd i w sumie ok. Trudno zawyrokować po jednej wycieczce, ale w tych warunkach,
w których przyszło mi testować było nieźle – trochę jak na NNN BC. Mocowanie buta w Xplore’ach jest
w innym miejscu przez co zakres ruchu większy, w dodatku poprzecznie trochę sztywniej, bo i podeszwa twarda i bolce zamiast belki. Cieszę się w duchu, że miałem rację, że niepotrzebnie pchają nas w czeluść innowacji, tylko te flexy wymienne sprawdzę i mogę skreślić nowoczesność i z czystym sumieniem obrastać mchem.
Tu muszę się zatrzymać na szczere wyznanie. Najbardziej w oko kuły mnie właśnie te flexy. Nie żeby przeszkadzał mi fakt ich istnienia, tylko nie lubię kombinować. Tak mam. W nartach BC spodobało mi się od początku to, że nie ma zapinania pięt, regulacji wiązań, naprzemiennego przyklejania i odklejania fok
i całej tej technicznej menażerii. A tu norweska firma produkująca od 100 lat tylko i wyłącznie wiązania narciarskie, mój idol prostego technicznego designu chce, żebym zmieniał flexy przed zjazdem! Już sobie wyobrażałem, jak stoję na jakimś Ćwilinie czy innym wygwizdowie, jak wiatr przewiewa mi wszystkie kieszenie, w których rozpaczliwie szukam flexów przypominając sobie łacinę, bo gdzieś je tu kurła wsadzałem.
No ale postęp, innowacja i te sprawy – trzeba zmienić, więc zmieniam. Ruszam i zapominam o całej zgredowatości, bo zjazdy – i piszę to z całą odpowiedzialnością – na twardych flexach to odczucia, których nie doświadczysz na NNN BC. Masz lepszą kontrolę nad nartą, możesz zjeżdżać po alpejsku, możesz (co ułatwi twarda podeszwa) docisnąć tylną nartę w telemarku, słowem – robić rzeczy które na NNN BC skończyłoby się przewrotką, albo walką o życie. W dodatku w niezłym stylu i z wielką frajdą.
Tak wypadło pierwsze moje spotkanie z Xplore’ami Rottefelli. Przekonałem się, że nie jest to artykuł wyłącznie marketingowy. ale prawdziwy, pełnowartościowy produkt narciarski. Nawet wymienne flexy nie wydają mi się tak straszne, jak początkowo. Mało tego, zobaczyłem ich zamysł i serio doceniam możliwości które dają. Nie jestem pewien, czy akurat mnie, bo lubię NNN BC i kupiłem sobie do nich
w zeszłym sezonie nowe buty (też nowy lekki model Alpiny – Discoverer). Na pewno Xplore’y będę polecał zarówno tym, którzy na narty idą po to, żeby zjechać, jak i tym, którzy z górki się boją. Jedni
i drudzy ucieszą się z twardych flexów. Przełajowcy z kolei docenią lekkość i współpracę wiązań ze stopą, choć tu przewaga w stosunku do NNN BC wyraża się raczej w gramach.
No a potem przyszła wiosna i zamiast okazji do skonfrontowania pierwszych wrażeń z jakąś poważniejszą wyrypą pozostało wspomnienie i pewien niedosyt. Nie spróbowałem trzeciego flexa i podpiętki – akcesoriów przydatnych do chodzenia w fokach. Kto wie, może dzięki Xplore’om polubię także naprzemienne zaklejanie i odklejanie ślizgów?


